poniedziałek, 21 listopada 2011

Myszy i koty

Nie chodzi mi o książkę Gordona Reece, ale jak wpisałam tytuł notki, przypomniał mi się ten thriller. Zwroty akcji, fascynujące przemiany osobowości i nieprzeciętny pomysł na fabułę. Gorąco polecam!

Ostatnio sporo czasu spędziłam przy biżuterii. Nie będę Was zanudzać, bo większość wzorów już znacie. W sobotę zasiadłam stęskniona do maszyny:) Powstały myszy i koty.






Był jeden kot, a że w tytule liczba mnoga, to do kompletu Pędzel rozkoszny:)

I jeszcze gołąbek, którego obfotografowałam na różne strony zachwycona pięknymi piórkami, a ten niewdzięczny zanim odleciał, zostawił mi na parapecie wątpliwy "prezent".

Dziękuję, że do mnie zaglądacie mimo mojej nieobecności i zostawiacie tak miłe słowa!
Miłego tygodnia Kochani:)

niedziela, 6 listopada 2011

Przy maszynie

Tak jakoś dziwnie, gdy tuż po 16-stej robi się ciemno. Co roku mam z tym problem. Wygląda na to, że dzień dobiega końca, a tu tere-fere:) Częste spoglądanie na zegarek, a tu wciąż tak wiele czasu do snu, który można tak twórczo-radośnie wykorzystać.

Ostatnio siedzę przy kolczykach, ale w międzyczasie maszyna poszła w ruch.
Powstały nowe breloczki kotkowe. Dwa polecą do nowych domów, reszta TUTAJ.

Lawendą pachnące koty (TUTAJ)

I myszki też lawendowe, które poleca do Krakowa
Miłej reszty niedzieli Kochani***

niedziela, 30 października 2011

Wszystkiego po trochu

Dawno nie pisałam. Próbuję się ogarnąć, czyli obrobić. Uwielbiam mieć tyle zajęć! Uwielbiam, gdy dużo się dzieje.
A dzieje się, więc czuję, że żyję:)

Wczoraj znów miałam fazę na nowości. Powstał lawendowy kot, a zaraz po nim jego braciszek breloczek. Oto panowie:

Małe niespodzianki dotarły już do nowych Właścicieli, więc mogę Wam pokazać bransoletkę i zakładkę do książki dla przyszłego kierowcy, a właściwie kierownicy:)

I parka zamówionych króliczków.

Nie wiem, od czego to zależy, ale od czasu do czasu nasze osiedle atakują chmary biedronek. Na swój sposób to magiczne. Szkoda, że nie da się, pokazać całego ogromu tej czerwonej masy w kropki. Są dosłownie wszędzie! To tylko mała cząsteczka.
Może przyleciały pożegnać się przed odlotem do ciepłych krajów:)

Miłej niedzieli***

środa, 19 października 2011

To i owo

Skończyłam biżuteryjne zamówienia. Paczuszki poleciały w świat.
W międzyczasie dla odmiany w ruch poszła maszyna.

Królisie powstały: 5 grubasków i jeden "normalny" - bo nie wiem, jak go inaczej nazwać:)

Dziś muszę nadrobić zaległości mailowe.
Przepraszam wszystkich czekających na odpowiedzi - postaram się dziś wszystko ogarnąć.

A to zdjęcia z ostatnich poczynań.

A tych, którym w brzuszku burczy, zapraszam na arancini siciliani (KLIK!).

Buziaki***

sobota, 15 października 2011

Sprzątanie w hurtowni

Nie, nie dorabiam sprzątając:)
Tytuł może troszkę przewrotny, ale w sumie dużo w nim prawdy.
Dostałam dwa większe zamówienia i właściwie na te same twory, więc moja pracownia domowa zamieniła się z małą hurtownię. Ale ja lubię tak, choć pewnie zachwiały się fundamenty tworzenia na rzecz produkowania.
Jednak wczoraj postanowiłam zająć się odgruzowywaniem domu. Kilka dni temu pojawiły się worki i pudełka z cudownościami, których nie miałam czasu rozpakować. Zapuściłam jedynie żurawia:) Materiały wszelakie, nitki i niteczki, guziki, koraliki, koronki. 
Dziękuję Iwonko! 
Troszkę zmęczył mnie ten slalom pomiędzy, a jak już się wzięłam do roboty, to do upadłego późnym wieczorem. Sprzątanie jest dla mnie jak joga:)

Dziś wstałam z nową energią i zabieram się za ciąg dalszy.
A propos sprzątania, parka sprzątająca, która nic a nic mi nie pomogła:)

A teraz hurtowo.
Zdjęcia robione o różnych porach dnia choć przy tych samych ustawieniach-zaskakująca różnica.

Kolczyki retro

Większość wzorów znacie-tutaj trzy nowe.

Trochę folku

I broszki retro

Dziś ciąg dalszy broszek i wisiorki. Jak zdążę, zasiądę do maszyny do szycia.
Miłego weekendu Wam życzę:)

poniedziałek, 3 października 2011

Przelotny post

Nie miałam dziś w planach notki, bo uszyłam jedynie królika w moro...

...i pierwszą literkę mojego imienia jako zawieszkę na drzwi...
...ale nie mogłam się powstrzymać, by nie pokazać Wam zdjęcia Pędzla z przygryzionym językiem:) Po skończonej toalecie po prostu zapomniał go wsunąć  z powrotem i chodził tak dobre pół godziny,
a mnie brzuch rozbolał ze śmiechu:)

Kliknijcie na zdjęcie-będzie widać dokładniej.
Miłego tygodnia***

środa, 28 września 2011

Ostatnie zwierzaki

Oczywiście nie całkiem ostatnie-jedynie do tego zamówienia.
Już nie potrafiłabym przestać:)

Jako ostatnie na warsztat trafiły świnki.
Jedna ze skrzydełkami.
I ptaszory.
Wyszły strasznie śmieszne i nie mogłam się powstrzymać, 
by nie zrobić kilku zdjęć:)



Poniżej wszystkie twory razem.
To tylko połowa zamówienia, bo realizowałam go na spółkę z Agą.
Dziękuję Aguś, perfekcyjna współpraca!
TUTAJ (klik!) możecie zobaczyć ciąg dalszy.

Nasze rozmowy na gg podczas realizacji tego zamówienia były co najmniej dziwne.
Gdyby to ktoś przeczytał, mogłybyśmy mieć problemy:)
Na pytanie: "co teraz robisz?" odpowiedzi były różne:

KROJĘ ŻABY, czyli prosektoryjne
NADZIEWAM KRÓLIKI, czyli kulinarne
WYKAŃCZAM GĘSI, czyli mordercze
PRZELECIAŁAM ŚLIMAKA, jak nie patrzeć seksualne:)

W każdym bądź razie zabawa była przednia!

Na koniec mój domowo-balkonowy śpioch. 
Niektórym to się powodzi!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...