sobota, 17 lipca 2010

Powrót królików:)

Dom po przygotowaniach do jarmarku prawie doprowadzony do porządku. W tym przedjarmarcznym okresie miałam proste sprzątanie: wszędzie leżały różniste twory, więc miałam mało powierzchni do ścierania kurzy. To jest jakiś sposób:)
Ale jak już odpoczęłam, przejrzałam na oczy i trzeba było wziąć się w garść. 
Wczoraj wieczorkiem poszłam sobie potańczyć. Biorąc pod uwagę pogodę, było to nieco masochistyczne, ale cóż poradzę na to, że kocham tańczyć?!
Dziś nadrabiam zaległości internetowe, a od jutra twórcza jazda.

Dziś tylko dwa króliczki
Poniżej ta sama parka w zmienionych na życzenie kapelusikach.
I na dziś to wszystko. 
Ale niebawem znów Was zasypię:)
Buziaczki Kochane Twórczyce***

wtorek, 13 lipca 2010

Fioletowe losowanie:)

Dziękuję Wam ślicznie za udział w fioletowym candy:)
Czas na losowanie.
Do bloga Artyści Dzieciom dołączyło jedenaście nowych współtwórców. Przekroczyło to moje najśmielsze oczekiwania-jesteście WSPANIAŁE!!! I mam nadzieję, że zostaniecie z nami:)

Wydrukowałam sobie Wasze komentarze, odłożyłam na boczek te osóbki, które wystawiły swoje fioletowe dziełka. Pięć osóbek nie wpisało się w komentarzach pod candową notką lecz wkleiły bezpośrednio fioletowe dzieła na blog Artyści Dzieciom, więc pięć karteczek wypisałam ręcznie.
Z szesnastu osóbek wylosowałam:
 Jolu_zola wybierz jeden z dwóch zestawów-z króliczką lub z wieszakiem-i napisz na szufladaduszy@wp.pl.
Do drugiego zestawy w szranki  stanęło 23 osóbki. 
Zestaw wylosowała:
Czekam na Twój adres MamoKini na szufladaduszy@wp.pl:)

Gratuluję i obiecuję, że następne candy już niebawem!

poniedziałek, 12 lipca 2010

Pojarmarcznie

I po jarmarku:)
Co tu dużo mówić: było cudownie! Wspaniała atmosfera, wspaniali ludzie, organizacja, pogoda, atrakcje.
A sprzedaż? Jestem zadowolona. Poszły mi wszystkie małe i średnie aniołki, tylko dwa duże przywiozłam z powrotem. Sporym zainteresowaniem cieszyły się magnesy i wisiorki. Króliczkami nikt się nie interesował, ale to już przerabiałam na innych kiermaszach. Króliczki żyją tylko w świecie internetowym.
Natomiast nie sprzedałam ani jednej broszki i sprzedałam tylko jedną torbę. A kupiła ją nasza blogowa Koleżanka, która zrobiła mi ogromną przyjemność chcąc mnie poznać i pozwalając poznać siebie. Madziu, jesteś wspaniała!

A teraz troszkę zdjęć. 
Moje stoisko.
Jedyne zdjęcie ze mną i jak to zazwyczaj czynię i tym razem zamknęłam oczęta:)

Oprawa jarmarku była z innej epoki.
 Strzelały armaty.
Jeśli klikniecie na poniższe zdjęcie, zobaczycie, co wyprawiali-by przeżyć-ci najbliżej armat siedzący.
A to pałac w Gostyninie. To właśnie na placu zamkowym odbywał się jarmark.
Widok z góry zamkowej.
Na zamkowym dziedzińcu
Jedną z atrakcji dla dzieci były kucyki. Ten dżentelmen stał tuż za moim stoiskiem i cóż, miał bardzo dobrą przemianę materii i ze sporą częstotliwością tworzył końską atmosferę.
Ale czy za ten puszczony buziaczek można tego nie wybaczyć?:)
 I jeszcze urocze miejsce na obiad w powrotnej drodze.
Wszystkie ściany co do milimetra są wyłożone korkami z butelek.
I te niezwykłe drobiazgi!
Pomyślicie, że jestem dziwna, ale zabrałam aparat idąc do toalety:)
A tam zastałam takiego oto osobnika.
I już!

Dziękuję, że uczestniczyłyście w moich przygotowaniach do jarmarku. Dziękuję za wszystkie komentarze, maile i telefony, bo zagrzewałyście mnie na wszystkie możliwe sposoby. Czułam się tak, jakbyście siedziały tuż obok mnie:)

Jutro losowanie mojego candy. Pewnie wieczorkiem, gdy wrócę z pracy, więc jest jeszcze troszkę czasu.
Dobrej nocki Kochane***

wtorek, 6 lipca 2010

Aniołów czas

Baaadzo Wam dziękuję za zaglądanie, za słówka wszystkie cudne i za zagrzewanie do pracy.
Po Waszych zachętach poważnie zastanawiam się nad kolejnymi torbami i o ile czas mi pozwoli, z pewnością jeszcze uszyję. Chociaż właściwie został mi tylko jeszcze jutrzejszy dzień i kawałeczek czwartku. Zobaczymy.

Tymczasem anioły skończone i spakowane. 
Żeby Was nie zanudzać zdjęciami każdego z osobna, podzieliłam je kolorystycznie.
Miłego oglądania:)

niedziela, 4 lipca 2010

Jarmark-torby na zakupy

Polepiłam, pokróliczyłam, pobroszkowałam i powisiorkowałam (powisiałam?).
Przyszedł czas na torby. Na zakupy.
Uszyłam tylko cztery, bo to premiera i najpierw postanowiłam zobaczyć, czy wzbudzą zainteresowanie.
Oto one:
Słonecznej niedzieli:)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...