sobota, 28 listopada 2009

Różne różności

Przerwę sobie zrobiłam na kawę.
Chciałabym Wam wszystkim bardzo podziękować za odwiedziny i przepraszam, że nie zostawiam u Was komentarzy, choć zaglądam na bieżąco. Gonią mnie terminy i każda chwila na wagę złota.
Nie zapominajcie o mnie!
Przy kawie postanowiłam zasypać Was moimi ostatnimi tworami:)
Na pierwszy rzut idą królisie kolejne
Teraz kolejny gorący rzut aniołów do kolejnej galerii
A to anioł w stylu barkowym na specjalne zamówienie
I wieczoru pewnego paluszkom dałam trochę odpocząć inaczej, czyli wprawiałam je w inne drgania i tak powstały dwie filcowe choinki i kilka kulek na naszyjnik (jak zrobię, to się pochwalę).
Niedolne trochę, bo po raz pierwszy się za coś takiego zabrałam
Miłego weekendu Kochane Moje :)

wtorek, 24 listopada 2009

Nie ustaję:)

Nie ustaję i nie lenię się.
Zapakowałam dziś paczuszkę z aniołami do galeryjki niezwykłej Pani Ani.
Oto Hurtownia Pod Aniołem:)
Powstały też nowe króliki. Pochwalę się dwoma, bo reszta jest w różnych fazach rozwoju.
I jeszcze pochwalę się paczuszką, którą przyniósł mi dziś mój przemiły Pan Listonosz.
Paczuszka owa to efekt zabawy The Art Exchange polegającej na niespodziankowym łańcuszku, w której miałam okazję wziąć udział.
A oto cuda, które przyszły od Edytki.
Bardzo baaardzo Ci dziękuję Kochana! Wszystko jest przepiękne i perfekcyjnie wykonane. I w moich ukochanych barwach! Serduszko zawisło w kuchni, piękna pocztówka na tablicy korkowej nad biurkiem, zakładka zastąpiła sfatygowaną wizytówkę pana od rejsów po Pacyfiku, a niezwykły woreczek nadal leży na biurku, bo nie mogę przestać go dotykać, oglądać i zachwycać się perfekcyjnym haftem:)
Jesteś Niezwykła!

sobota, 21 listopada 2009

Tryptyk anielski i anioły z zawodem

Aniołki dotarły do Właścicielki, więc najwyższy czas pokazać je tutaj.
Zamówienie troszkę mnie zaskoczyło. Może nie biały tryptyk anielski lecz anioły z zawodem, a najbardziej Pan Komornik... Cóż, Pan Komornik wyszedł mi na człowieka sympatycznego, wręcz pokornego i na pewno gdzieś taki istnieje, prawda?
Anioł po prostu:)
Obok Pana Komornika jest jeszcze Pan Strażak oraz Pani Stomatolog.
Zapraszam do obejrzenia!

Tryptyk anielski
Pan Strażak i Pan Komornik
Pani Stomatolog

Zapraszam na jesienną zupę dyniową (KLIK obrazek)
Miłego weekendu:)

wtorek, 17 listopada 2009

Notka dziękczynna

A dziękować jest za co!

Po pierwsze dziękuję za wszystkie Wasze słowa przemiłe i gratulacje pod notką, w której chwaliłam się bezwstydnie moimi aniołkami w czasopiśmie:)

Po drugie dziękuję FiolQak za niezwykłe wyróżnienie!
I po trzecie-a zostawiłam na deser-zobaczcie co ujrzały dziś moje oczy po wyjściu listonosza i rozerwaniu opakowania!
Te cudowności, te arcydzieła, wydziergała Katarzynka (klik!) i szkoda, że nie możecie ich dotknąć, przytulić i poszeptać do uszka:)
Dziękuję Kochana z całego serca. Brak mi słów, by wyrazić zachwyt Twoim talentem.
Pędzlowi też brakuje słów (choć u niego to raczej normalne)-ale jego radość doskonale oddaje, co myśli o myszce.
Jesteście wspaniałe!!!

sobota, 14 listopada 2009

Króliczo mi:)

Przedstawiam Wam trzy pary króliczków.
Większość ma już rodziny zastępcze, dwa z nich trafiły do Bazarku.
Serdecznie zapraszam:)
Miłego, słonecznego i pełnego natchnienia weekendu!

piątek, 13 listopada 2009

Pochwalę się:)

W grudniowym numerze

wśród innych świątecznych cudowności są moje aniołki:)

Wasza Chwalipięta...
A jutro króliczki, bo mój aparat nie lubi sztucznego światła.
Miłego wieczorka:)

czwartek, 12 listopada 2009

Przylecieli anieli

Dziś trzy aniołki jeno. Inne pokażę, gdy znajdą się w nowych domach.

Aniołek dla Maluszka
i aniołki zakochane
Miłego dnia Kochane i mniej deszczu!

niedziela, 8 listopada 2009

Melduję się

Pochwalić się czymś nowym skończonym nie mam dziś szans, ale wszystkim tym, którzy czekają na swoje zamówienia, melduję, że lepię
...i szyję
...i nie ustaję:)
Jeszcze troszeczkę cierpliwości Kochane, za którą bardzo dziękuję!

A jutro po południu ciąg dalszy warsztatów z grupką radosnych młodych artystek:)

piątek, 6 listopada 2009

Potwory i spółka

Zamilkłam na ponad tydzień. Czas się nie skurczył lecz zajęć przybyło. Powoli wykaraskałam się z ostatniego szaleństwa i dziś wieczorkiem zajmę się bieżącymi zamówieniami.
Zostałam poproszona o uszycie strojów dla hostess na imprezę promującą gry komputerowe.
Musiałam włączyć myślenie kreatywne i kombinację zaawansowaną. Poniżej efekt. Potworzaki nałożone są na krzesło, w rzeczywistości ich doły sięgają kolan. Jestem ciekawa, jak panie w tym wyglądały, ale boję się ujawniać, bo musiały nosić na głowie kawał gąbki i pewnie nie myślały o mnie pozytywnie:)
Dostałam też kilka wyróżnień. Kochane, nie przestajecie mnie zaskakiwać!
Od Boniusi
Od Aleksandry i Kasmatki
Od KonKaty
Od OOAK
Dziękuję ślicznie:)
Pozwólcie, że przekażę je Wam wszystkim. Częstujcie się i wklejajcie na swoje blogi.
Miłego weekendu!


środa, 28 października 2009

Różane siostrzyczki

A ja szyję i szyję. Anioły leżą nadal w stosikach i pudełkach w stanie surowym. W końcu przyjdzie i ich kolej. Powoli wynurzam się z zamówień, choć jeszcze przede mną wyzwanie, czyli coś, czego jeszcze nie szyłam. Jeśli mi się uda, na pewno to zobaczycie.
Dziś różowe siostry.
Jedna na zamówienie, druga-może się nie obrazi-to produkt uboczny i za chwilę wkleję ją do Bazarku.
A poniżej przecudny notes, który wygrałam w candy u Nadim.
Dziękuję Kochana:)

niedziela, 25 października 2009

Jamnik praktyczny

Jakiś czas temu Przyjaciółka poprosiła mnie o uszycie jamnika. To miał być prezent dla znajomego, który zbiera jamniki pod wszystkimi możliwymi postaciami.
Myślałam, kombinowałam i tak oto powstało jamnikowe etui na telefon.
Czy poręczne? Niech oceni przyszły właściciel.
Jamnik ma 58 cm długości:)
A co robiłam przez ostatnie dni?
Sztuk 35. Nie zmieściły się wszystkie-postanowiły pozjeżdżać sobie z anielskiej wieży:)

sobota, 24 października 2009

Losowanie candy

Kochane moje!
Na początek bardzo Wam dziękuję za udział w zabawie oraz za wszystkie przemiłe słowa, które od chwili ogłoszenia candy spowodowały, że serce mi urosło, wypiękniałam i odmłodniałam:)
Dziękuję! Jesteście Niezwykłe!
Z braku czasu nie pozaglądałam jeszcze do wszystkich, ale nadrobię to - obiecuję.

Przystępujemy do losowania
Udział w zabawie wzięło 139 osóbek.
Zwyciężczynią została:
Rozczuliła mnie ilość komentarzy pod postem, więc postanowiłam nagiąć lekko zasady i wylosowałam drugi los:
Allmode, już nie będziesz mogła powiedzieć, że niczego nie wygrałaś:)
Oto króliczek dla Ciebie
Wyrównaj do środkaMiłe Panie poproszę o adresy na szufladaduszy@wp.pl
Cudne są te zabawy! Wciągnęło mnie:) Niebawem kolejna.
Wszystkim raz jeszcze dziękuję!

środa, 21 października 2009

Anioły sprzątające

Kolejna partia aniołów sprzątających w sobotę trafiła do miejsca przeznaczenia, nadszedł więc czas je pokazać.
Spokojnie możecie poprzestać na pierwszym zdjęciu. Jeśli jednak macie cierpliwość i oczywiście chęć, całą "kupkę" ze zdjęcia pierwszego rozłożyłam na poszczególne skrzydlate istoty:)

Zapraszam do wzięcia udziału w konkursie na portalu Miniart
(KLIK na banerek)
Miłego dnia*

niedziela, 18 października 2009

Kraciaste Uszaki

Większość wczorajszego dnia spędziłam przy maszynie do szycia, potem z igłą i nitką w łapkach. Dziś mogę się pochwalić tylko dwoma skończonymi królikami, a właściwie parą króliczków.
Reszta jak zwykle w różnych fazach.
Dziś króliczki sobie ode mnie odpoczną, bo właśnie rozkładam się z masą solną.
Miłej niedzieli Wam życzę:)

sobota, 17 października 2009

Dama z cellulitem

Jakiś czas temu napisałam o brązowej Plażowiczce zbyt grubej, by świąt ją oglądał. Powędrowała nieskończona do szuflady.
Znalazła się jednak miła wyzwolicielka, która zapragnęła ją mieć.
Mam nadzieję, że teraz na mnie nie pomstuje za ten cellulit... Starałam się...

Moja Latorośl pojechała na weekend do dziadków, więc postanowiłam się żywić czymkolwiek i szyć, szyć, szyć. Skroiłam już kilka króliczków. Hmm, nie zabrzmiało zbyt humanitarnie...
Za oknem plucha, ale co tam. Mi jest dobrze, kotu też. Żyć nie umierać:)

wtorek, 13 października 2009

Mały Miś

Dzisiejsza pogoda do spacerów nie zachęca. Ja na szczęście zabrałam pracę do domu, ale i tak czeka mnie spacer na pocztę i po zakupy. Pewnie też zahaczę o bibliotekę. Zahaczę to trochę za dużo powiedziane, bo w żaden sposób nie po drodze, ale jeśli troszkę siebie pookłamuję, może łatwiej będzie mi złapać parasol i wyjść z domu:)

Dziś chciałabym Wam przedstawić jegomość Misia.
Powstał na prośbę Agi - Matki i Opiekunki portalu Cafeart.
Kurs szycia Misia znajduje się TUTAJ
(lub KLIK na obrazek)
Miłego dnia:)

niedziela, 11 października 2009

Wyróżnienia przekazuję:)

Kochani,
raz jeszcze chciałam podziękować za wszystkie wyróżnienia, którymi mnie obdarowaliście.
Nie da się opisać uczucia, gdy ktoś docenia pracę, w którą wkłada się serce.
Udało mi się wreszcie uporządkować te wszystkie cuda (nigdy nie odkładaj na jutro tego, co możesz zrobić dziś!) i dziś chcę je przekazać w Wasze łapki.
Dziękuję za to, że JESTEŚCIE!!!

Oto WYRÓŻNIENIA
Od Szmatki Łatki

środa, 7 października 2009

Czas na candy

...a powodów jest mnóstwo:
* bo zbliża się 10 tysięcy Waszych odwiedzin na liczniku - dziękuję!
* bo ostatnio obdarowaliście mnie taką ilością wyróżnień, że rumieniłam się często z rozpieszczania:)
* bo do Świąt jeszcze daleko, a trzeba miło przeżyć tę deszczową część jesieni
* bo miło jest obdarowywać
* bo dzięki Waszym wpisom trafiam w nowe miejsca stając się odkrywcą
* bo...
Zanudzam? No to, do rzeczy. Reguły znacie.
Do wylosowania przytulaśny króliś w kraciastym wdzianku
Wpisujcie się do północy 23 października, następnego dnia zrobię losowanie.
Zapraszam serdecznie:)
A jeśli chodzi o wyróżnienia, dajcie mi troszkę czasu na uporządkowanie, bo troszkę się pogubiłam. Potem zrobię notkę zbiorową i przekażę trofea w Wasze ręce.
Buziaki***

niedziela, 4 października 2009

Zabrązowiłam się

Tak, zabrązowiłam. Dostałam spory kawałek brązowego materiału i cóż, wsiąkłam:)
Dziś to, co udało mi się skończyć przed zapadnięciem zmroku-wrogiem mojego aparatu.
A za chwilę zabieram się za resztę.
Miłej niedzieli:)

wtorek, 29 września 2009

A dziś w brązach:)

Tych brązów nie ma znowu tak dużo, ale tak mnie nastroiła dzisiejsza pogoda. Po deszczowej i wietrznej nocy ranek zaskoczył ogromem kolorowych liści.
To chyba już rzeczywiście jesień.
I tak oto powstała chudziutka Tilda. Żaneta.
Bracia bliźniacy powstali wcześniej, ale zdjęcie mi gdzieś uciekło, a teraz jak znalazł.
Mało brakowało, a do tego towarzystwa dołączyłaby brązowa Tilda Plażowiczka, ale wyszła mi taka tłusta, że nie miałam sumienia jej skończyć. Załamałaby się biedaczka:) Na razie niedokończona zamieszkała na dnie szuflady. Może kiedyś...
Miłego wieczoru*

sobota, 26 września 2009

Pokiermaszowo i różowo

I po kiermaszu:)
Cudnie było z powodów wielu i jednego.
Pogoda dopisała, choć wieczorkiem było już troszkę chłodno i dziś z lekkim katarkiem się obudziłam. Atmosfera była bardzo miła i atrakcje atrakcyjne. Ludzie płynęli jedną falą. Na stoisku ruszyło się po siedemnastej i wniosek jeden: do siedemnastej spacerowali bezrobotni, po siedemnastej ludzie wyszli z pracy. Spotkałam kilka znajomych z mojego Domu Kultury. Niezwykłe Kobiety.
A ten powód najważniejszy to Madzia. Do wczoraj nasz kontakt polegał na pisaniu komentarzy pod notkami blogowymi nawzajem, ale udało mi się Ją namówić na dołączenie do mnie na kiermaszu i to bardzo się z tego cieszę.
Madzia jest wspaniałą Kobietą i Człowiekiem. Naturalna, radosna i do tego piękna! Przegadałyśmy wszystkie godziny na stojąco, choć krzesełka stały za nami. Jakoś tak czasu nam było szkoda na siadanie:) I przez to zagadanie przywiozłam... jedno zdjęcie.
Na zdjęciu Madzia przy naszym stoisku. Jej nieziemskie kolczyki znajdziecie TUTAJ i TUTAJ.
Obdarowała mnie swoimi cudami, a ja dziś nie mogłam się powstrzymać, by ich z rana nie założyć, mimo że przy generalnych porządkach w kuchni w dresie wyglądałam komicznie:)

A poniżej różowy romantyczny króliczek, a raczej króliczka

wtorek, 22 września 2009

Przygotowania do kiermaszu

W piątek wybieram się na Kiermasz Rzeczy Różnych. Przygotowania jeszcze w proszku, ale mam wielkie postanowienie poprawy:) Gotowych mam tylko osiem sztuk etui na chusteczki
ulepionych kilka aniołów
a reszta tworzy lekki bałaganik lub - jak kto woli - artystyczny nieład
Więc co dziś robimy? Sprężamy się! Ale to po pracy.

I jeszcze małe zaproszenie:
Za namową kilku osóbek stworzyłam bloga kulinarnego. Taka Monika od kuchni:)
Niewiele tam się jeszcze dzieje, ale to początki.
Zapraszam do Mojej Kuchni
Miłego dnia*

niedziela, 20 września 2009

Na różowo

Dziś tylko kilka zdjęć, bo oczka mi się kleją.
Oto różowa królisia dla Anulki.
I w męskim towarzystwie:)Miłego tygodnia Kochane:)

piątek, 18 września 2009

Pewnie Was nie zaskoczę

...kolejnymi króliczkami:)
I podejrzewam, że następna notka również o króliczkach będzie.
Bo miałam do wyboru: albo Was kolejnymi uraczyć albo udawać, że mnie nie ma, że nic nie robię. A ja robię - i owszem - króliczki, króliczki, króliczki.
Dziś bliźniaki. Para drugich właśnie powstaje.
Spotkała mnie również niespodzianka! Dostałam wyróżnienie od Mazmiki - dziękuję Kochana!!!

A ode mnie wyróżnienie otrzymują:
Ania
Marzanna
Ewa
Kasia
Nowalinka
Violetka
Koczes
Szkatułka

A tak naprawdę to wszystkie Kobietki z mojej zakładki Osóbki z duszą.
Bo Wam Kochane Order Uśmiechu się należy:)

Do następnych króliczków!

niedziela, 13 września 2009

Anioły i potworzaki

Zamilkłam, bo znów utknęłam w zamówieniach. I słonych i tych spod igły i nitki. I nadal sporo przede mną.
Wszystkiego dziś nie pokażę, bo część musi dotrzeć do miejsca przeznaczenia, spora część jest ledwie napoczęta, innej troszkę brakuje do skończenia. Więc dziś to, co skończone.
Moja pierwsza anielica powstała pod sympatyczną presją przemiłej osóbki
I anioł małosolny w tych samych barwach do kompletu
Dwa potworzaki, które są znane dla bywalców mojego starego bloga
I jeszcze jeden aniołek - tym razem w zieleniach
25-ego września czeka mnie jarmark twórczych różności i przyznam się, że jeszcze nic na ten dzień nie mam. Jeśli ktoś miałby trochę czasu do oddania w dobre ręce lub pożyczenia na wieczne oddanie, podam adres, maila, numer telefonu - każdy format wykorzystam bez reszty:)
Miłej niedzieli Kochani!

sobota, 5 września 2009

Tildowato

Witajcie Kochane w tę deszczową i wietrzną sobotę!
Cóż można robić w taki dzień?
Ja zaczęłam go od szycia. Ach, oczywiście po śniadaniu. Teraz na stoliczku obok stoi filiżanka parującej kawy i miseczka ze śliwkami. Wiem, zestawienie nieco dziwne, ale nie mogłam się zdecydować:)
Te pyszności są sobotnią granicą pomiędzy szyciem a masą solną, którą za chwilę przekroczę. Ale zanim to zrobię postanowiłam kilka słów napisać.
Na początek pokażę Wam moją pierwszą Tildę Plażowiczkę. Powstała w połowie sierpnia i czekałam z jej pokazaniem na sygnał dotarcia do nowej Właścicielki. Do tej pory się nie odezwała, ale trochę wiary w Pocztę Polską-minęło sporo czasu. Oto ona!
Nie jest doskonała, ale kto jest?! A cellulit dodaje jej człowieczeństwa...
I jeszcze dwa nowe króliczki skończone po jajecznicy ze szczypiorkiem:)
Oba czekają na rodzinę adopcyjną w Bazarku
A teraz maszyna do szycia wędruje do szafy, a stolnica na stół.
Miłego i twórczego dnia Wam życzę:)

wtorek, 1 września 2009

Przyjaźń w kratkę

...w dobrym tego słowa znaczeniu:)
Kraciaste króliczki powstały na zamówienie pewnej Agnieszki, która zadziwiła mnie radością, spontanicznością i niezwykłą osobowością. Cieszę się, że się poznałyśmy Agnieś:)
Krótko dziś, bo właśnie weszłam w etap "szkoła" i nosi mnie. Obowiązki mnie noszą, zagubienie jakieś też i próby przeorganizowania życia po wakacjach.
A więc zdjęcia niech ukoją - eh!

czwartek, 27 sierpnia 2009

Co w pudełkach było

Miałam zamieścić zdjęcia w niedzielę, ale się zakróliczyłam:)
Króliczki niebawem, bo są w trakcie, a teraz zdradzę, co było w pudełkach.
A mianowicie 10 aniołów sprzątających na zamówienie - tym razem w niefeministycznej wersji.
Takie trochę zapracowane Harry Potterki:)
A poniżej mój anioł mosiężny. Wychudzony acz kobiecy.

piątek, 21 sierpnia 2009

Zapracowanie

Zamilkłam, bo się zapracowałam. Codzienne obowiązki biurowe, a po pracy coś, co jest w pudełkach, ale pokażę co, gdy dotrą do Właścicielki, czyli w niedzielę.Na razie pochwalę się kubeczkiem szalonym na długopisy z glinki samoutwardzalnej
I powstał kolejny króliś
W słoju kąpią się w spirytusie morele.
Mam nadzieję, że nalewka będzie równie niebiańska, jak ta zeszłoroczna
I piękne twory dziś do mnie dotarły od Renuli. Dziękuję Kochana. Takie wspaniałości!!!

wtorek, 11 sierpnia 2009

Urodzinowe losowanie

Kochani!
Bardzo Wam dziękuję za wpisy, a przede wszystkim za wszystkie życzenia - dzięki Wam świętuję urodziny od dziesięciu dni:) Bardzo, bardzo dziękuję!
Losowanie odbyło się przed komisją jednoosobową - trochę przysypiającą i niezbyt poważną, ale w eleganckim futerku:)
Było 71 wpisów, a że Wasze imiona/nicki powtarzały się, wydrukowałam całe komentarze, by nie było wątpliwości. Wszystkie znalazły się w maszynie losującej.
Trochę zamieszania i już mamy zwycięzcę
...a jest nią:
Aniu bardzo Ci gratuluję!
I poproszę o twój adres na szufladaduszy@wp.pl

sobota, 8 sierpnia 2009

Baaardzo mi miło:)

Bardzo mi miło, że tyle osóbek wpisało się pod candy'owym postem. Przeszłyście same siebie! A właściwie przeszliście, bo mamy jednego rodzynka: Feniksa:)
I bardzo mi miło, bo dostałam dwa wyróżnienia od niezwykłych osóbek:
od Barbarki
od Carie
Dziękuję Kochane! Jestem zaszczycona!!!

Ostatnio czasu brak (że niby taka nowość!). Pracuję nad dwoma sporymi zamówieniami i jeszcze nad czymś, ale to niespodzianka dla przyszłej właścicielki, więc na razie przemilczę.
Kawałeczek jednego z zamówień poniżej - choć w sumie nic nowego.
I jeszcze zamówione aniołki weselne dla przemiłej osóbki:)
Dziś pachniało chlebem w moim domu. Uwielbiam to!
Chlebek prosty i przepyszny. Po wyjęciu był tak miękki, że przekroiłam go, by sprawdzić, czy nie jest surowy. Nie był. Rozpływa się w ustach.

Chleb pszenny na maślance
14 g drożdży
1/4 szklanki ciepłej wody
2 łyżki cukru
6 łyżek miękkiego masła
2 łyżeczki soli
1,5 szklanki ciepłej maślanki
2,5 szklanki mąki pszennej razowej
2,5 szklanki mąki pszennej

Rozczynić drożdże z wodą i cukrem i odstawić na 10 minut. Domieszać sól, masło i maślankę. Dodać obydwie mąki i zagnieść ciasto, aż będzie gładkie. Odstawić na kwadrans, po czym zagnieść ponownie (około 10 minut). Odstawić do wyrośnięcia na godzinę. Włożyć ciasto do dużej keksówki i znów pozostawić na godzinę do wyrośnięcia. Piec, aż chleb się przyrumieni, a postukany od spodu będzie wydawał głuchy odgłos.
A co się działo w pustym chlebaku w oczekiwaniu na chleb?

sobota, 1 sierpnia 2009

Urodzinowe candy:)

Czas na candy!
Nie bez powodu, o nie. Powód jak w tytule, albowiem zbliżają się moje urodziny.
Jako że kobietą jestem, do wieku się nie przyznam, ale chyba mogę napisać, że 11 sierpnia podwójną osiemnastkę będę obchodzić:)
To, co na zdjęciu, to jeszcze nie wszystko. Brakuje dwóch rzeczy, ale niech pozostaną tajemnicą.
Zasady znacie. Czekam na wpisy.
Losowanie 11 sierpnia o 20:00.
Zapraszam:)

poniedziałek, 27 lipca 2009

Aniołki weselne, w bieli i gimnastyczka

Weekend minął pod szyldem masy solnej, malowania i szycia. Czyli misz-masz, jak to u mnie bywa. Dziś kolejna porcja aniołów na zamówienie.
Aniołki weselne
aniołki w bieli
i anioł dla gimnastyczki
Nie pamiętam, kiedy ostatnio tak było, ale od dwóch godzin nie mam w domu ani jednego anioła. Wszystkie wywiozłam do galeryjki Pani Ani. A chciała drugie tyle - jak to Pani Ania:)
Czas brać się do roboty:)

sobota, 25 lipca 2009

Nieprzyjaciel czas

W całym tym codziennym zabieganiu, w tym nieradzeniu sobie z przemijaniem, w tym nierozumieniu, że jak to tak, w tej całej czasoprzestrzeni, która otacza, owija, omamia, szukałam definicji czasu. Znalazłam i zrozumiałam:
"Zjawiska następują w nieodwracalnym porządku od przeszłości, poprzez teraźniejszość ku przyszłości".
Czy Wy żyjecie według Słońca? Noc to noc, dzień to dzień? Pewnie są tacy ludzie. Ale ja ich nie znam, bo nieznany mi ten wymiar. Jak kiedyś/ongiś nazywano cyborgi?
Staram się nie roztrząsać odbicia w lustrze, bo boję się, że mogłabym stać się definicją cyborga.

Dziś zestaw do torebki, który powędrował do właścicielki: kosmetyczka, etui na chusteczki i portfel na dokumenty
i kolejny króliczek
Wszystko na raty, po troszku, pomalutku.
Na zdjęcia czekają aniołki na raty kończone. Na raty bez rozróżniania dni i nocy.
Najdziwniejsze, że nic a nic takie życie mi nie przeszkadza:)
Bo może ja cyborg jestem, może renegat dni i nocy, może performerka czasu...

niedziela, 19 lipca 2009

Zamyślona Czesia

Pogoda troszkę się zepsuła. Ja też...
Kobieta, która spędza czas siedząc na zmianę przy biurku, przy maszynie do szycia i przy stolnicy z masą solną, pojechała na działkę pomóc Mamie uporać się z chwastami. Gdy Kobieta skończyła, poczuła się szczęśliwa, bo pomogła, bo oczy cieszył widok czystych grządek, bo praca fizyczna bosko wymęczyła, a świeże powietrze upiło. Dziś, po dwóch dniach od boskiego wymęczenia, dopadły nieboskie zakwasy. I Kobieta po weekendzie przy maszynie poszła dziś na spacer, by zakwasy rozchodzić. Kiepski pomysł. Kobieta sunęła w żółwim tempie powłócząc kończynami i udając, że wszystko w jak najlepszym porządku, rozglądała się wokół, niby to zachwycona trawką, krzaczkiem, ptaszkami na drzewie i żywopłotem, co to po drodze.
A ludzie dziwnie patrzyli. Dlaczego? Dlatego, że się w deszczową pogodę romantyczna dusza na spacer wybrała?
Nic to, jutro będzie lepiej!
A w weekend narodziła się Czesia.
Sesja znów w ogrodzie balkonowym - tym razem po deszczu.
Niebawem kolejne króliczki, bo Sierotka Moniczka się rozszalała:) Mały stosik wyszedł spod maszyny i czeka na ręczną obróbkę.
Miłego tygodnia Kochani!!!

wtorek, 14 lipca 2009

Horacy i przepis na chlebek

Przedstawiam Horacego.
Z Horacego mniejszy łobuziaczek od Maurycego i Leona. Jest raczej cichutki i nieśmiały, ale nigdy nic nie wiadomo z króliczkami:)
Sesja znowu na balkonie. Mój winobluszcz z dnia na dzień jest coraz bujniejszy. Co wieczór zakręcam kolejne centymetry pędów. Piękny jest.
I jeszcze obiecany przepis na mój ukochany chlebek. Niektóre składniki mogą troszkę zaskoczyć, ale spróbujcie zanim zrezygnujecie z tego niezwykłego smaku.
szklanka (250 ml) ciepłej wody
łyżka cukru
2 łyżki miodu
2 łyżki masła
łyżeczka soli
łyżeczka kawy rozpuszczalnej
półtorej łyżeczki kakao
półtorej łyżeczki suchych drożdży
półtorej szklanki mąki pszennej
3/4 szklanki mąki pszennej razowej
3/4 szklanki mąki żytniej lub gryczanej

Suche i mokre składniki mieszamy oddzielnie. Mokre wlewamy do suchych mieszając łyżką. Gdy już wszystkie składniki będą połączone, wyrabiamy chleb ręcznie 10 minut. Wiele zależy od mąki, więc jeśli ocenicie, że ciasto jest za rzadkie, należy podsypać je mąką pszenną.
Zostawiamy do wyrośnięcia pod ściereczką na pół godziny i wyrabiamy ponownie 10 minut. Wkładamy ciasto do wysmarowanej keksówki i pozwalamy mu urosnąć (około 15-20 minut). Pieczemy w 250 stopniach do zrumienienia.

Jestem ciekawa, czy ktoś z Was również zapała miłością do tego chlebka:)
Wpisałam się w kolejeczkę po cuda szydełkowe na Gulowym blogu

niedziela, 12 lipca 2009

Weekendowo

Weekend się kończy. Troszkę za szybko - ech...
Sobotę spędziłam na przeglądaniu szaf. Zbyt dużo ciuszków w nich zalega. Efekt: 2 pełne worki, zaskakująca przestrzeń i kilka ubrań, które wylądowały w komodzie - miejscu na kawałki materiałów do mojej radosnej twórczości. I jeszcze dwie sukienki z odzysku, czyli wieczorkiem sobotnim przerobione. Słońce mi niestraszne:)
A dziś niewiele zrobiłam. Uszyłam trzy etui na chusteczki (kursik TUTAJ)
Jeden jest już w torebce przyjaciółki, drugi w mojej, trzeci na razie wylądował na półeczce.
Naoglądałam się broszek kwiatowych i pomyślałam, że spróbuję. Nie jest tak piękny, jak kwiaty Cwasi, ale to mój pierwszy, więc sama sobie wybaczam:)
I na koniec ciąg dalszy zamówień - ratownik WOPRu. Trochę chuderlawy, ale powiedzmy, że dopiero zaczyna swoją ratowniczą karierę:) Na pewno z czasem nabierze ciałka, choć chyba nogi nadal pozostaną krzywe...
W domu pachnie chlebem. Piekę go po raz drugi, bo zakochałam się od pierwszego ugryzienia.
Zdjęcie i przepis jutro - musicie spróbować!

czwartek, 9 lipca 2009

Anielskie zamówienia

Dziś prezentacja aniołów na zamówienie.
I słów tylko tyle, bo muszę wracać do pracy:)

sobota, 4 lipca 2009

Lena

Lena powstała kilka dni temu, ale dopiero dziś udało mi się usiąść spokojnie przed komputerem.
Zabiegane tygodnie, późne powroty z pracy, i - co nigdy mi się nie przytrafiało - zasypianie nad książką. Wygląda na to, że przekroczyłam granicę wytrzymałości.
A dziś spokojnie. Nikt nie dzwoni, nikt niczego nie chce. Zamieniłam szpilki na bose stopy i powolutku stąpam po domu delektując się wolnym czasem.
Szczerze mówiąc miałam sto pomysłów na sobotę, ale postawiłam na lenistwo. Muszę powiedzieć, że jest całkiem przyjemne:)
A oto Lena
A tu z przyjaciółmi. Dwóch z nich po niedzieli wyjeżdża do nowego domu.

wtorek, 30 czerwca 2009

Anioły Kochające porządek

Na życzenie przemiłej Pani Bogny powstały anioły sprzątające.
Różne miewam pomysły, ale ten mnie zaskoczył:)
Oto zastęp aniołów z miotłami:
I na koniec mój pierwszy kwiatuszek na dwuletniej lawendzie:)
Nareszcie!

piątek, 26 czerwca 2009

Bracia Królikowscy

Oto bracia Królikowscy. Leon i Maurycy. Przyszli na świat w nocy i od razu pokazali charakterek! Spodobała im się koszulka mojego Syna i nie było mowy o dyskusjach.
Spodenki w kratkę i już!
Więc są:)
Sesja też nie była łatwa. Wiercili się, kładli, spiskowali...
Ale to fajne chłopaki!

środa, 24 czerwca 2009

Konkurs w CafeArt

Kochani!
Wraz z wyjątkową Koczes - założycielką niezwykłego portalu dla artystów CafeArt - zapraszamy do konkursu:)
Kto stanie w szranki?
Wystarczy kliknąć na baner, by przenieść się na konkursową stronę.
Powodzenia!
Dla wszystkich tych, którzy potrzebują małych podpowiedzi, jak zaprzyjaźnić się z masą solną, kilka wskazówek:

Na początek przepis na masę solną
1 część soli
1 część mąki
woda
Piszę "część" ponieważ sól i mąkę odmierzamy objętościowo, nie wagowo - czyli np. kubek soli i kubek mąki, a nie pół kilo soli i pół kilo mąki, bo wtedy mąki będzie zdecydowanie za dużo.
Wrzucamy suche produkty do miski i dokładnie je mieszamy. Następnie stopniowo dodajemy wodę wcierając ją łyżką w suche produkty. Gdy składniki ładnie się połączą, wysypujemy trochę mąki na stolnicę i kładziemy masę. Wyrabiamy ją podsypując mąką do momentu, aż masa zlepiona w kulę nie będzie zmieniać kształtu (nie będzie osiadać).
I masa gotowa:)

Suszenie
Piszę "suszenie" a nie "pieczenie", bo masę się suszy. Oczywiście można to robić na świeżym powietrzu, gdy są sprzyjające warunki (ciepły kaloryfer zimą i mocne słońce latem). Jeśli jednak zdecydujemy się na piekarnik, trzeba pamiętać o kilku zasadach:
  • nastawiamy piekarnik na najmniejszy ogień
  • zostawiamy uchylone drzwiczki, by wilgoć mogła swobodnie parować
  • blachę z wyrobami wsuwamy jak najwyżej - to uchroni od przypalenia
  • wyrób jest gotowy, gdy sam odchodzi od blachy - nie próbujmy go odrywać
Malowanie
Do malowania i ozdabiania nadają się farby plakatowe, akwarelowe, akrylowe, ozdobne lakiery do paznokci, brokaty, a nawet cienie do powiek:)

Lakierowanie
Bezbarwne lakiery można kupić w różnej postaci. Ja preferuję lakier w spray'u, gdyż jest najprostszy w użyciu. Trzeba pamiętać jednak, by lakierować z odległości podanej na opakowaniu i lepiej zrobić to kilkakrotnie, niż przesadzić z grubością warstwy, która zamienia się w płynące krople. Lepiej również nie lakierować w przeciągu, bo latające różności łatwo się przyklejają. Ja muszę również uważać na kota, bo zdarzało mi się skrobać z aniołów futerko:)

I jeszcze kilka wskazówek:
  • najlepiej lepić bezpośrednio na blasze, na której zamierzamy suszyć - to uchroni nasze wyroby przed deformacją przy przenoszeniu
  • co kilka minut warto masę chwilę ponowanie wyrobić, dzięki czemu każdy nowy lepiony przez nas szczegół będzie gładki
  • nie jest to konieczne, ale do większych modeli warto dodać odrobinę kleju do tapet w proporcjach na trzy duże kubki mąki i trzy soli jedna łyżka proszku - to wzmocni masę
  • by części modelu dobrze się trzymały, warto za każdym razem delikatnie zwilżyć je wodą - woda to najlepszy klej
I tak myślę, co jeszcze, ale może Wam nasuną się jakieś pytania, to uzupełnię tę notkę.
Buziaki***

wtorek, 23 czerwca 2009

Poznajcie Marcela!

O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni... wiosenny:)
Rozszalała się ulewa, zrobiło się ciemno, wiatr drzewa kołysał, a wszystkiego dopełniały błyskawice i efekty dźwiękowe.
Kocham burze!
Teraz kropi sobie deszczyk spokojnie, więc wyszłam z króliczkiem na balkon na spacer:)
Spacer był krótki i miał konkretny cel: sesja zdjęciowa.
Trzech dni potrzebowałam, by dotrzeć do tego momentu. W niedzielę skroiłam i zszyłam to, co można było na maszynie, wczoraj zabrakło czasu, a dziś prace ręczne. I oto on!
Przedstawiam Wam Marcela:)
Na początku był troszkę zawstydzony...
... i nieśmiało patrzył w obiektyw...
... ale potem się rozluźnił:)
Na koniec się nawet uśmiechnął!
Taki jest właśnie Marcel:)

sobota, 20 czerwca 2009

Anioły nadziei

Anioły nadziei, bo zielone. Jakoś ostatnio miłością obdarzyłam ten kolor.
Pasowałby do nich koperek z poprzedniej notki:)
Nie będę się rozpisywać, bo wracając z pracy uszczęśliwiłam się sześcioma kilogramami truskawek. Ten rok jest chyba pierwszym w moim życiu, gdy zabrakło dżemu truskawkowego i postanowiłam, że to się już nie powtórzy.
Biegnę do kuchni, bo truskaweczki mięciutkie i malutkie, a noc ciemna nadchodzi!
Buziaki***

poniedziałek, 15 czerwca 2009

Wiosna, wiosna:)

To był weekend nadrabiania zaległości. Miło jest zapakowywać ukończone dziełka czując radość, a niekiedy topniejące wyrzuty sumienia:) A potem odfajkowanie z listy zamówień. Nie wszystko skończyłam, bo na niektóre rzeczy potrzeba czasu, ale jestem już blisko.
Nie zamieszczę zdjęć wszystkich tworów, bo baterie w aparacie mi się zbuntowały i zdjęcia są z wczorajszego popołudnia.
Aniołki i serduszka już nabrały kolorów
Uszyłam torebkę wiosenną
Zostało mi troszkę skrawków czerwonego materiału (nota bene z sukienki mojej Mamy), więc powstała kobieca poducha na szpilki. Znając moje zdolności do ich gubienia, kupiłam ostatnio pudełeczko szpilek z wielkimi kuleczkami, ale to nie działa. Wkrótce się okaże, czy poducha mnie uleczy:)
Skończyłam (bo nie wiem, czy ugotowałam, usmażyłam czy też udusiłam) syrop z odrostów sosny, które postały tydzień zasypane cukrem na południowym parapecie
A teraz miejsce na parapecie zajął suszący się koperek rozsiewając zapach wiosny
A propos wiosny. Mam nadzieję, że to wiosna, a nie starość lub delikatniej: klimakterium:)
Najpierw zrobiłam pranie bez proszku. Przypomniałam sobie o braku gestu wsypywania gdzieś w okolicach drugiego płukania.
A potem upiekłam ciasto drożdżowe, które zawsze mi się udaje i znika w oka mgnieniu, a tym razem nie dość, że nie urosło, to jeszcze po upieczeniu nóż nie chciał w nie wejść. Gdy skarżyłam się przez telefon, że moje drożdżowe mnie zawiodło, włączyła się żarówka: drożdżowe! Nie wsypałam drożdży...
To tyle na temat wiosny:)

czwartek, 11 czerwca 2009

Ostatnia tura podaj dalej

Wreszcie dzień wolny! Zaczęłam go od wyspania i teraz miotam się, co dalej:) Odpocząć, poogarniać, potworzyć? Pewnie wszystko po trochu. Nie odpocznę póki nie poogarniam i zdecydowanie odpocznę tworząc. A właściwie kończąc napoczęte zamówienia i zabierając się za nowe. Nie lubię mieć zaległości. Zaraz sobie wszystko rozplanuję.
Ale teraz powklejam kilka zdjęć z akcji Podaj dalej, bo wiem, że ostatnia przesyłka dotarła do Violetki. Pamiętacie biały materiał zdobyczny sprzed kilku notek (tutaj)? Dwie Wasze propozycje to woreczek na biżuterię. Uszyłam więc:) Na raty, bo igła nie przeżyła spotkania z cekinem, a przezornośc moja zawiodła i musiałam poczekać na otwarcie sklepu, by kupic nową. Oto ona:
Dla podkreślenia przeznaczenia tego tworu nakręciłam pierścionek w przewodnim kolorze Violetki:
Do kompletu f(V)ioletowy anioł
I pokusiłam się na uszycie lnianej sukieneczki gdzieś kiedyś podpatrzonej. Nie wiem, czy tamta miała jakieś przeznaczenie, czy też była po prostu ozdobą, ale ja - osóbka praktyczna - zrobiłam z niej woreczek. Na co? Nie wiem. Może na marzenia:) I tu ukłon w stronę Syna, który dzielnie z potem na czole wyciął i wykręcił (to chyba dziedziczne...) wieszaczek.
A na koniec mój współlokator o bursztynowych oczach:)
Miłego dnia Duszyczki*

niedziela, 7 czerwca 2009

Weekend na wsi, chwalę się i przetwarzam:)

Dziś będzie trochę zdjęć i to w stylu misz-masz.
Takie obrazki z niedawnej przeszłości i teraźniejszości.
Najpierw będę się chwalić, bo już mi wolno:) Takie małe usprawiedliwienie - udowodnienie, że nie próżnowałam. Prezenty z Podaj dalej dotarły do Właścicielek. Nie do wszystkich, więc dziś tylko część. Na początek kolczyki:
serduszka i wisiorek...
...i aniołki
Ten kolejny nie jest z zabawy lecz na zamówienie.
Miał być z założenia myśliwym, ale wyszedł co nieco żołniersko...
Ja też dostałam prezent - niespodziankę! Dziękuję Missy:)
Na pewno skorzystam z pomysłów i pokażę, co tam skleciłam.
Weekend spędziłam na wsi z małą bandą szesnastolatków płci męskiej. Syn wyprawiał urodziny. Było bardzo sympatycznie. Wróciłam z bolącymi nogami od spacerów, nowymi piegami na nosku i pijana świeżym powietrzem.
Oprócz zdjęć przywiozłam dziesięć kilo słodziutkich truskawek - właśnie smaży się dżemik napełniając dom niebiańskim zapachem
Przywiozłam również sosnowe odrosty. Stoją już zasypane cukrem na słonecznym kuchennym parapecie. Tej zimy przeziębienie nam nie straszne!
Ja biegam mieszać truskawki, a inni...

wtorek, 2 czerwca 2009

Wyróżnienie

Myślałam, że dziś nie wstanę. Leniwie doczłapałam do łazienki, prysznic nie zadziałał rozbudzająco, śniadanie jakieś nijakie i zazdrość, że Syn nie ma trzech pierwszych lekcji i może spać w najlepsze, a ja pierwsze godziny w biurze mam i żadnej wizji wagarów.
Przy filiżance zielonej porannej herbaty postanowiłam sprawdzić, co na internecie piszczy, a tu niespodzianka! Dostałam wyróżnienie! Od razu stanęłam na nogi. I opuchlizna spod oczu od uśmiechu się rozpłynęła, i włosy wyschły ładnie bez układania, i jakoś szczupło dziś wyglądam:)
Wyróżnienie przyszło od Twórczyni bloga Sztuka Oswojona. Oczu nie można oderwać od cudów się tam znajdujących - gorąco zapraszam.
Dziękuję Kochana!!!

A ja wyróżnienie
przyznaję:
Violetce - za coraz to nowe pomysły
Koczes - za siłę wielką i niestrudzenie
Koroneczce - za jej moc ceramiki
Kasi - za to, że mogę podpatrywać w oczekiwaniu na odwagę
Inusi - za wszystko po trochu
I dla Was wszystkich Kobiety niezwykłe, bo zasługujecie na wszystkie wyróżnienia świata!

niedziela, 31 maja 2009

Szafka kuchenna

Dzisiejszy dzień minął na przyjemnych obowiązkach rodzicielskich. Większość dnia kropiło, co utrzymało w domu mojego młodego włóczykija i był skazany na mnie:) Było baaardzo miło.
W całym tym lenistwie przygotowywałam paczuszki dla moich konkursowych Dziewcząt. Brakuje mi trzech rzeczy, by pójść na pocztę: pudełek, które jutro wysępię w sklepie, igły do maszyny, która złośliwie złamała się tuż przed końcem robótki i białej wstążeczki do uwieńczenia dziełka małego - to też jutro zdobędę. Jutro wieczorkiem więc paczuszki gotowe staną na komodzie w przedpokoju gotowe do wtorkowego wymarszu:)

Udało mi się wreszcie skończyć szafkę kuchenną. Stała smutna pomalowana na biało od dwóch tygodni. W piątek dotarły do mnie zamówione serwetki i klej do decoupage, więc zakryłam wystające śrubki w kuchni i cieszę oczy.

sobota, 30 maja 2009

Aniołki znów

Już pewnie macie dość moich aniołów...
Ale na razie nie mogę pochwalić się niczym innym. Nie dlatego, że nic nie robię. Robię owszem, ale upominki dla wyjątkowych kobiet, które wzięły udział w zabawie Podaj dalej, a to mają być niespodzianki:)
A więc aniołami Was zanudzę. Niebieskimi. A co?!
Przerwa na obiad dobiega końca. Dziś była kuchnia chińska: kurczak, warzywka i makaron sojowy z woka. Pycha i na brzuszku nie ciężko.
Rozkładam maszynę do szycia!
Miłego weekendu Kochani***
Słodko - leniwego:)

wtorek, 26 maja 2009

Anielskie zamówienia

Udało mi się skończyć część anielskich zamówień.
Dwa bordowe, w tym jeden zakochany oraz anielska rodzinka.
W drodze do pracy mijam sklepik z tanią odzieżą. Dziś coś mi zabłysnęło i jak sroczka zboczyłam z drogi:) To był kawałek pięknego materiału z cekinami. W rzeczywistości jest śnieżnobiały, ale aparat dziś zastrajkował. Teraz tylko pomysł, co z tego stworzyć i do pracy!
A może Wy mi coś podsuniecie?:)

niedziela, 24 maja 2009

Podaj dalej zakończone

Zabawa w Podaj dalej zakończona.
Kasię, Violetkę i Małgosię poproszę o adresy na mojego maila szufladaduszy@wp.pl.
Postaram się, żebyście nie czekały długo dziewczyny:)
I gratuluję!

Wczorajszy dzień minął pod znakiem porządków i masy solnej. Kładłam się spać z przeświadczeniem dopełnienia obowiązków:)
Oto mały wczorajszy stosik. Za chwilę rozkładam farby.
Udało mi się tez wreszcie skończyć jedną podusię - kota.
Drugiemu brakuje oczu - może później.
A na oknie zaszczyciła mnie swą urodą kliwia.
I pewnie jak co roku, będzie tak do końca lata.
A u Mumy scrapucho do wygrania!
Miłej niedzieli*

sobota, 23 maja 2009

Zabawa w Podaj dalej

Udało mi się załapać do zabawy w Podaj dalej u Grażyni:)
Teraz czas na mnie!

Oto zasady:
1. Musisz mieć swojego bloga.
2. Pierwsze 3 osoby, które zamieszczą pod tym postem komentarz, otrzymają ode mnie ręcznie przygotowany upominek, który wyślę w ciągu 365 dni.
3. Następnie Ty organizujesz tę zabawę u siebie i dajesz szansę kolejnym 3 osobom.
4. W zabawie można uczestniczyć tylko 3 razy.

A zatem zapraszam serdecznie do wpisywania komentarzy, a ja już myślę o niespodziankach:)
Miłego dnia Kochani*

piątek, 22 maja 2009

Białe szaty i pierścień Arabelli

Czas Komunii zaowocował aniołami w białych szatach. Takie same aniołki widuję przez okno idące z rodzicami za rękę i orszakiem najbliższych do kościoła.
Zabawiłam się troszkę drucikami i popełniłam pierścionek. Dlaczego pierścień Arabelli? Bo ten czeski serial z mojego dzieciństwa był cudnie nieudolny-tak, jak mój pierwszy pierścionek:)
Grunt, że już wiem, na czym polega metoda wrapingu i następny pójdzie mi lepiej. To fioletowe oczko to guziczek od mojej starej dziecięcej sukieneczki robionej przez ciocię na szydełku.

wtorek, 19 maja 2009

Zabawa w 4

Do zabawy w 4 zaprosiła mnie Koczes. Jeśli mam być szczera-uwielbiam takie zabawy:) Dlaczego? Bo pozwalają na chwilę zadumy, chwilę pogrzebania w sobie i wreszcie uświadomienie samej sobie rzeczy, spraw, nad którymi na co dzień nie myślimy.
Zaczynamy!

4 miejsca, w których mieszkałam:
  • Moje rodzinne Kluczkowice-najpiękniejsze miejsce na ziemi
  • Internat w Lublinie, gdzie nauczyłam się życia
  • Mała wioska na Lubelszczyźnie, gdzie nadal jest mój dom, choć tego nie czuję
  • I znów Lublin-już liczę na paluszkach-5 stancji
4 miejsca do których lubię wracać:
  • Kluczkowice-wiadomo dlaczego
  • Mój dom teraźniejszy, choć nie mój, kocham go nad życie
  • W sercu: miejsca mojego szczęśliwego dzieciństwa
  • W duszy: wyprawy do wspomnień
4 ulubione potrawy:
  • Placki ziemniaczane-oddam pół królestwa:)
  • Szpinak na wszystkie możliwe sposoby
  • Forszmak mojej Mamy
  • Pasta con aglio e olio pachnące Italią
4 potrawy, których nie znoszę:
  • Ozorki
  • Serca
  • Kuskus
  • Zupa rybna
4 pasje, hobby
  • Anioły z masy solnej i inne lepidełka
  • Szycie niedawno odkryte w pełnym zadziwieniu Mamy, która woli nosić agrafki niż przyszyć guzik
  • Książki-nie zasnę bez przeczytania kilku stron, choćbym padała na twarz
  • Pisanie, na które wciąż brakuje mi czasu
4 miejsca, które zwiedziłabym, gdybym miała taką możliwość:
  • Toskania
  • Prowansja
  • Paryż
  • Afryka wzdłuż i wszeż
4 seriale, programy, które lubię:
  • Teraz albo nigdy
  • 39 i pół
  • Detektyw Monk
  • Teleekspress
4 miejsca pracy:
Dwie byłe ukochane:
  • Firma dekoratorska z najlepszymi szefowymi pod słońcem
  • Pracownia plastyczna w Teatrze Muzycznym
  • Teraz moje biuro fundacji
  • Podłoga w moim pokoju, gdzie powstają anioły:)
4 rzeczy, które chciałabym zrobić, przeżyć:
  • Lot helikopterem
  • Zamieszkać w domu z ogródkiem
  • Skończyć pisać książkę
  • Mieć własne pola winogronowe
4 ulubione filmy:
  • Zapach kobiety
  • Co się wydarzyło w Madison County
  • Cienista dolina
  • Joe Black
4 ulubionych muzycznych wykonawców, zespoły:
  • Dżem
  • Scorpions
  • Feel
  • Opery, operetki
4 rzeczy, które robię po wejściu na internet:
  • Sprawdzam pocztę
  • Włączam gg
  • Odpisuję
  • Zaglądam do blogów
4 osoby, które zapraszam do dalszej zabawy:
I oto ja:)

A z balkonu znowu nici, bo w połowie mojej pracy zaczęło padać i nadal nie przestaje.
I odpowiadam Kasi: anioły suszę w piekarniku na najniższym ciepełku przy otwartych drzwiczkach około 3 godzin aż odejdą od blachy.

Miłego wieczorku*

poniedziałek, 18 maja 2009

Zielono mi:)

Szczęśliwa jestem, bo wreszcie udało mi się znaleźć chwilkę na wizytę w Obi. Kupiłam wykładzinę na balkon, bo zeszłoroczna nie przetrwała mrozów. I wielką donicę na moje winorośle i bluszcz. Zaopatrzyłam się też w dwie wielkie butle bezbarwnego lakieru i kilka pędzelków. Tak się zapędziłam między półkami z donicami, roślinkami, koszami, lampkami, ramkami, farbami, zasłonkami i innymi cudami, że świat zaczął szarzeć i z balkonu nici. Może jutro uda mi się wrócić przed zmrokiem i zabawię się w ogrodniczkę:)
Znów zamówień anielskich co nieco spłynęło. Część udało mi się ulepić w weekend, część pomalować. Mam jeszcze kilka wieczorów. Dam radę!

Oto dwa zielone aniołki z dodatkami na specjalne zamówienie
Kilka w poczekalni do malowania
I kocio zmęczony pomocą:)

piątek, 15 maja 2009

Anioły róż

Kilka różowych aniołków na dobry początek weekendu:)

Wszystkie już odleciały do właścicieli.
Dużo słoneczka Wam życzę!

wtorek, 12 maja 2009

Banny Tilda

Pozazdrościłam i uszyłam:) Banny Tilda poleci jutro do Przyjaciółki z dzieciństwa. Myślę, że spodoba jej się prezent urodzinowy. Wspaniała zabawa - polecam!

A u mnie życie w rozbiegu, w biegu, bez tchu. Lubię to. Choć przyznam się, że brakuje mi takiego spokojnego oddechu z pędzelkiem, z igłą i nitką. Wiecie, że jeszcze nie przejrzałam książek, które sprezentowałam sobie na Dzień Książki? Czasu brak. W weekend pomalowałam kilka aniołów na zamówienie i szczęście ze mnie spływało. Zdjęcia zamieszczę niebawem, bo teraz leżą na brzuszkach w oczekiwaniu na wyschnięcie lakieru. A w kolejce czekają poduchy - koty. Przez zaczekanie nie mogę pojawić się w moim domu kultury, gdzie czekają na nie przyszłe właścicielki, bo mi wstyd... Ale dzióbię po troszeczku i w końcu przyjdzie ten dzień, że zapakuję je do torby i z tryumfem zaniosę.
W planach jeszcze pościel do dziecięcego łóżeczka dla przyjaciółki - będę Wam wdzięczna za podpowiedzi, jak się za to zabrać i za pomysły. I czekają jeszcze dwie szklanki, bym je ozdobiła metodą decoupage.
Cóż, jestem co nieco do tyłu...
Ale do przodu z dietą:) Przez sześć dni zrzuciłam 2 i pół kilo. Ale mi dobrze!
Miłego wieczoru Wam życzę*

czwartek, 7 maja 2009

Ratowanie znaleziska

Jeszcze jedno znalezisko podczas porządków ujrzało światło dzienne. Tym razem kawałek kobiety ulepiony z gliny. Nie napracowałam się zbytnio, bo tylko poszedł w ruch lakier bezbarwny, ale teraz będę mogła ustawić rzeźbę na półce bez kombinowania, jak zetrzeć z niej kurz.
A na balkonie wykiełkowała mi bazyliai winogrona puściły wiosenne listki.

poniedziałek, 4 maja 2009

Anioł mosiężny

...który oczywiście przy mosiądzu nawet nie stał, ale go udaje:)
Skończyłam wczoraj malować moje sobotnie znalezisko. Oto on:
A to mój imieninowy bukiet-prawda, że niezwykły?!

sobota, 2 maja 2009

Wielkie porządki

Dziś był piękny dzień. Niebo zachwycało czystym błękitem, wiatr nosił ciepełko, słoneczko nie próżnowało. Ja zresztą też. Wreszcie prawdziwie wolny dzień miałam. Zaraz po przebudzeniu zabrałam się za porządki. Zaszalałam i padam teraz, ale jestem zadowolona. Przede wszystkim przesadziłam wszystkie kwiaty, więc będą mogły w pełni cieszyć się wiosną. Oto jedno z moich okien ze szczęśliwymi kwiatami:)
Porządki w najbardziej zapomnianych zakątkach przyniosły efekty. Odkopałam zaczętego anioła - butelkowca. Ma kilka dobrych lat i wygląda na to, że wreszcie doczeka się wykończenia. Zabiorę się za niego jutro zaraz po śniadaniu.

A na koniec Pędzel mój ukochany
Miłej niedzieli Wam życzę:)

wtorek, 28 kwietnia 2009

Tonacji bordo ciąg dalszy

Dziś tylko kilka zdjęć, bo zabiegana jestem. Te aniołki to ciąg dalszy niedzielnego malowania.
A tu cała grupka w tonacjach bordo
I jeszcze ogromne podziękowania dla Marzanny, od której dostałam kolejne wyróżnienie.
Dziękuję Dobra Kobieto:)
A ja wyróżnienia posyłam dalej do trzech kolejnych Duszyczek:
Violetka
Missy
Koczes
A najchętniej przyznałabym Wszystkim!
Miłego wieczorku:)

niedziela, 26 kwietnia 2009

Niedziela w tonacji bordo

Pchnięta potrzebą zdobycia czasu, rozszerzenia, przezwyciężenia, bycia ponad czasem i bycia z czasem za pan brat, poszperałam trochę w poszukiwaniu definicji. Dowiedziałam się, że czas to rodzaj energii odpowiedzialnej za przestrzeń świata materialnego, a jego jednostką jest porcja energii w odstępie pomiędzy bytem i niebytem. Tych porcji energii zdecydowanie mi brakuje. I co tu począć?

Udało mi się jednak wykraść ten mały odstęp pomiędzy bytem i niebytem i pomalować kilka aniołków ulepionych jeszcze przed Wielkanocą. Odstęp był niewielki, więc poszłam w jedną tonację. Oto efekty:

Ja bawiłam się farbami, a w kuchni panoszył się zapach pieczonego chleba:)

sobota, 25 kwietnia 2009

Notka dla Eziety

Dziś notka dla Eziety, która poprosiła mnie o literkę "E" z książki o monogramach. Oto one:
Miłego dnia Kochani:)

czwartek, 23 kwietnia 2009

Dzień książki

Dzisiaj Dzień Książki. A ja książki kocham! Więc to po trosze moje święto.
Wróciłam z pracy zmęczona, śpiąca, a tu prezent. Sama go sobie zrobiłam, ale nie sądziłam, że listonosz tak idealnie trafi w ten dzień.
Zamówiłam sobie trzy książki inspirujące
I dwie równie inspirujące - w kuchni
Odłożę je teraz na biurko i przejrzę wieczorkiem. I już nie mogę się doczekać czasu wolnego na szycie, klejenie, wyszywanie, malowanie. I na szaleństwa w kuchni również:)
A poniżej kilka zdjęć z wnętrza książek

poniedziałek, 20 kwietnia 2009

Jaki poniedziałek...

...taki cały tydzień. Wierzę w to tylko w tedy, gdy w poniedziałek wydarzy się coś miłego. W innym wypadku znajduję przysłowia, które nie są w stanie zepsuć mi kolejnych sześciu dni.

A dziś wydarzyło się coś miłego:) A to za sprawą Grażyni, która to z samego rana przyznała mi wyróżnienie. Aż się zarumieniłam...

Dziękuję Kochana!

Ten zaszczyt przekazuję dalej:

Violetka

Marzanna

Kasia

Koczes

Dziergadełka

Eda

Missy

Barbarka

Zasłużyłyście Dziewczyny!

niedziela, 19 kwietnia 2009

Weekend w ogrodzie

Tytuł trochę dla przekory:) Mój ogród ma metr na dwa, jest wybetonowany i usytuowany na drugim piętrze. Ale to mój ogród. Ukochany. Marzenia mam rozległe, z domkiem i wielkim ogrodem. Wiem, co i w którym miejscu będzie rosło, znam każdą roślinkę. W tym moim wymarzonym ogrodzie.
A tymczasem posiałam zioła. Jak co roku bazylię i niezwykłą bazylię cynamonową. Swój żywot rozpoczął też lubczyk, szczypiorek czosnkowy i mięta.
Na mój spacer po ziemię czeka maciejka i kocimiętka dla mojego współlokatora:)
Przycięta jesienią róża wypuszcza już świeże listki. Co roku zaszczyca mnie pięknymi czerwonymi kwiatami.
Lawenda też zaczyna się budzić.
Wczoraj uszyłam nowe siedzisko do mojego leżaka, a dziś rano pobejcowałam go i polakierowałam. Efekt sam mnie zaskoczył. A w południe zasiadłam na nim dostojnie i pozwoliłam słońcu wywoływać piegi. Kocham słońce!
Wiosna w pełni, a na ulice wyszły... opony:)

środa, 15 kwietnia 2009

Poświatecznie

Witajcie Kochani!
Strasznie mi głupio, bo nie zdążyłam złożyć Wam świątecznych życzeń...
Ostatnie dwa dni przed świętami biegałam między kuchnią a aniołami - zamówienie znienacka. A potem pojechałam do rodziców. Odpoczęłam.
Teraz więc Wam życzę dużo słoneczka, codziennych zachwytów z wiosny, zaskoczeń i zauroczeń:)

Poniżej te przedświąteczne anioły:
Babcia Jadzia - prezent na urodziny
i para w połowie krakowska:)
I jeszcze baranki wielkanocne
A to już zdjęcia ze spacerów w mojej ukochanej rodzinnej miejscowości.
Czy te zawilcowe dywany nie są bajeczne?!

wtorek, 7 kwietnia 2009

Kiermasz

I po kiermaszu! Kiedy tak lepiłam, malowałam, lakierowałam i szyłam, dzieliłam swoje życie na przed i po kiermaszu. Dwa dni kiermaszu - w sumie 16 godzin - wczoraj musiałam odreagować, wypocząć, a dziś kilka zdjęć. Niestety nie mogłam odejść od stoiska, więc zdjęć niewiele. Właściwie sama się zdziwiłam, że jedyne, jakie zrobiłam, to te z jedzonkiem... Nie tak to planowałam, ale trudno.
Były wędlinki
i chlebki
i słodkości
Stoisk rękodzielniczych było około 200, ale jak już wspomniałam...
Więc chociaż moje stoisko
Oczywiście nie mogłam sobie odmówić zakupów:) Wszystkie wyroby wyszły spod cudownych dłoni osób niepełnosprawnych

A poniżej prezenty od wspaniałych Wystawców.
Każdy kiermasz dla mnie jest jak spotkanie rodzinne!
Teraz powrót do rzeczywistości, czyli porządki przedświąteczne. Na szczęście je uwielbiam - to jak sprzątanie duszy. A do kiermaszowych dni uśmiecham się z czułością.

czwartek, 2 kwietnia 2009

Kiermaszowo wciąż

Pojutrze kiermasz wielkanocny. W domu z każdego zakamarka zerkają na mnie oczęta kurcząt i baranów - niektóre z wyrzutem, że jeszcze się nimi nie zajęłam, inne z wyrazem ulgi. A mi przydałby się jeszcze miesiąc. Nic to.

Plan ozdóbek wpisany w zeszyt i skrzętnie aktualizowany. Z monotonii wyrwałam się na chwilę i stworzyłam lnianego kurczaka podpatrzonego kiedyś już teraz nie pamiętam gdzie. Kuchennego chyba, bo niby skąd fartuszek? Żałuję, że nie zdążę uszyć podobnych więcej, ale dzięki temu będzie służył za unikat.

A reszta to schnące kurczaczki - na razie zielone. Inny kolor pójdzie w ruch dziś po pracy.

I baranki czekające cierpliwie

Pamiętacie "pudełeczko" ze starej spódnicy? Można je obejrzeć tutaj (klik). W założeniu miało służyć jako ozdoba kiermaszowa z pluszakami w środku, ale zostało zaadaptowane przez mojego współlokatora. Najlepsze jest to, że na podłodze w ogóle go nie interesuje. Na półce owszem. Kot wysokich lotów:)

W nocy dla oderwania się od złotych baranich rogów upiekłam portugalski kukurydziany chlebek. Trafił na moją listę wypróbowanych przepisów do powtórzenia.

sobota, 28 marca 2009

Szyję sobie

Dziś mam krawiecki dzień. Szyję kurki na kiermasz. Niektóre są z polaru, inne z lnu. Ten przepiękny lniany materiał w kwiatuszki był kiedyś... męską marynarką. Projektant miał spore poczucie humoru. A ja kupiłam ją za złotówkę. Oto kurki:




Uszyłam też torebkę z grubego haftowanego lnu - też zdobycznego. Podszewka jest z brązowej tkaniny w kratkę.

I miałam kociego pomocnika:) Najbardziej przypadły mu do gustu nie przyszyte jeszcze oczka kurek. Dzięki temu trochę sobie pobiegałam po pokoju ratując co się da.

Wracam do maszyny. Miłego dnia*

piątek, 27 marca 2009

Dzień dobry:)

Witam serdecznie w nowym miejscu.
Coraz więcej osóbek przenosi się na blogspot'a, więc i ja uległam tej fali. Moje dotychczasowe szaleństwa można obejrzeć tutaj.
A wygląd tego bloga zawdzięczam mojej Mistrzyni Violetce - dziękuję Kochana za nieodzowną pomoc:)
Lada chwila zacznę działać!