Najchętniej spakowałabym walizki i wyniosła się tam, gdzie słychać myśli. Remont bloku to kataklizm. Wiertarki, piły, młoty i rzucane przez panów słowa-mięska tworzą symfonię trudną do wytrzymania. Co chwila za oknem pojawiają się na zmianę to nogi, to tułów w zależności od poziomu rusztowania. Nagłe kroki lub nagłe nawoływanie o wiadro przyprawia o palpitację serca:)
Póki jeszcze nie zwariowałam, wklejam zdjęcia nowych tworów.
Niewiele, bo miałam troszkę innych zajęć.
Na początek różana skrzyneczka na herbatę
Anioł dla wychowawczyni na koniec roku
i dwa anioły domowe
Tak wygląda mój balkon po przejściu ekipy demolującej
a tak Pędzel zadziwiony faktem, że ci ludzie za oknem potrafią latać:)
Zachęcam Was do spędzenia kawałeczka czasu w kuchni i upichcenia białej kiełbaski z kurczaka (KLIK). Naprawdę warto!
Buziaki z linii frontu:)



















































