Trudno jest po urlopie znów postawić nogi na ziemi:)
Odpoczęłam, oderwałam się, ukoiłam i naładowałam wszystkim, co dobre, piękne, niezwykłe, magiczne.
Maszyna do szycia wymaszerowała z rana z zamkniętej szafy-tak zamkniętej, jak zamknęłam na dwa tygodnie moją codzienność. Zawiasy zapiszczały przy otwieraniu:) Dyskretny sygnał, że czas powrócić.
Zaczęłam od porządkowania zdjęć. Na początek na turkusowo-bajeczny kolor nieba, który można uchwycić w bardzo krótkiej chwili gdzieś na końcu świata.
piękne turkusowe panie!
OdpowiedzUsuńJak niebiańsko ;) Śliczne lale!
OdpowiedzUsuńwspaniałe lale:-)
OdpowiedzUsuńUrocze jak zwykle :) Ale te zielone skarpetki... no cudo po prostu :)))
OdpowiedzUsuńsuper lale! skarpetki genialne ;)
OdpowiedzUsuńJestem pod wrażeniem, a te turkusowe to są niesamowite :)))
OdpowiedzUsuńpozdrawiam :)))
Cudowne są te Twoje lale. Sama bym taką u siebie na kanapie posadziła ;) Piękne rzeczy robisz, miła tu zaglądać, pozwól że rozgoszczę się tu na dłużej :)
OdpowiedzUsuńlovely
OdpowiedzUsuń