poniedziałek, 11 listopada 2013

Jeśli powiem, że wracam do systematycznego zamieszczania postów na blogu, skłamię. Wciąż brakuje mi czasu na wiele rzeczy, wciąż gnam z językiem na brodzie. Ale zaległości nie przepadną, bo zdjęcia się zbierają i wszystko Wam pokażę powolutku:)

W sumie taki pęd ma swoje dobre strony, bo nie ma czasu i miejsca na jesienną chandrę. A o nią nietrudno, bo słońce nas nie rozpieszcza. Szkoda, bo jest teraz tyle kolorów wartych i czekających rozświetlenia. Kocham naszą jesień! I jesienne nocne spacery. Dziś niech się pali i wali, nawet wieje czy pada, ale idę na wyprawę. Kości trzeba rozprostować, tlenu nawdychać.

Nad czym teraz pracuję? Nad kilkoma rzeczami dla Fundacji Beetle.
Dziś to, co ukończone, bo reszta w różnych fazach. Jutro te fazy muszę popędzić, bo termin goni:)

Poduchy


Kolorowe skrzynki - utworzą półeczki.


I jeszcze trochę kolorowości:) Czyli magnesy retro





Dużo słońca Wam życzę:)

niedziela, 6 października 2013

Beczący żołnierzyk:)

Powstał już jakiś czas temu i od dawna jest przytulany przez małego Tymcia.
Szyłam go z uśmiechem nie tylko dlatego, że to żołnierz, a ja do mundurowych mam słabość:) 
Ale też dlatego, że materiał, z którego uszyty jest owczy mundur to ten, który dostałam od Babci i z którego był uszyty mundur Dziadka. Leżał sobie wiele wiele lat w kredensie Babci, kilka lat temu trafił do mojej komody. Nie miałam pojęcia, na co go wykorzystać, aż do momentu, gdy dostałam to zamówienie.
Mam nadzieję, że Pan Owiec będzie go nosił z godnością!:)


 
Ostatnio szyję nałogowo woreczki wszelakie. 
W moim domu świetnie się sprawdzają i cieszę się, że w innych również. Czas grzybobrania, zapasy orzechów, suszenie jabłek na świąteczny kompot - też czujecie już powiew Świąt?


Kilka ostatnich dni swoim zasłonecznieniem i kolorami pokazuje, jaką piękną jesień funduje nam Polska. Może pod pewnymi względami w naszym kraju nie najłatwiej i nie najsłodziej się żyje, ale jego piękna i uroku nikt nam nie odbierze, prawda? Coraz częściej rezygnuję z oglądania wiadomości, bo słuchać mi się polityków nie chce. Coraz częściej włączam radio i uśmiechem do muzyki. Czasem tańczę, gdy mnie porwie. A najchętniej zakopałabym się w liściach pod jakimś przyjaznym drzewem i zaciągając się tym jesiennym powietrzem weszła w głąb siebie. Myślę, że w takie dni jak dziś to byłoby proste!

Słoneczne pozdrowienia od Pędzla:)


sobota, 21 września 2013

I chyba znów powinnam zacząć od pojawiam się i znikam. Niepokojąca staje się ta tradycja.
Zabieganie sięga powoli zenitu. Uwielbiam to, co się teraz dzieje, ale tęsknię za blogowym życiem:)
Dobrze jest. Na nudę nie narzekam. Wiele dzieje się na różnych płaszczyznach i mam wiele powodów do uśmiechu. A chyba o to w życiu chodzi, prawda?:)

Wczoraj miałam spotkanie autorskie z cudowną klasą. Piękny powrót do szkoły! O dziwo nawet wstanie z łóżka skoro świt nie było problemem, a przy moim nocnym trybie życia to istny ewenement. Ale podekscytowanie robi swoje.
Po spotkaniu robiliśmy literki. Cała akcja odbyła się w ramach projektu Laboratorium Bajki dedykowanemu Julianowi Tuwimowi.
Jako że jak zwykle w takich chwilach mój aparat tkwił przez cały czas w torebce, poniższe zdjęcia robiła Ala Bąk. Zobaczcie, jak się bawiliśmy:)


 A poniżej zaległe zdjęcia króliczo-słoniowe:)

środa, 28 sierpnia 2013

Cóż, znów łowieczki:)

Pojawiam się i znikam:) Czas, czas, czas.
Mam nadzieję, że choć troszkę cieszycie się podczas tych moich powrotów i równie troszkę tęsknicie, gdy mnie nie ma;) A jeśli nie, to skłamcie dla mnie:)
Pomiędzy zamówieniami i pisaniem odważyłam się na remont. Od dawna był konieczny, ale przymykałam oczęta, by o tym nie myśleć. Bo remont to mały kataklizm i wiedzą to wszyscy, którzy przez to przechodzili. Minął ponad tydzień od zakończenia, a jeszcze nie wszystko jest na swoim miejscu. Nie tylko te przedmioty domowe, ale i z przeznaczeniem do piwnicy i na śmietnik. Ale już jestem blisko, a potem przyjdzie czas zapomnienia tych dni, bo z powodu nowej podłogi cieszyłam się już w samym epicentrum kataklizmu:)

Owieczki Wam dziś pokażę.  Cieszy mnie ich szycie! Są jakieś takie łobuzerskie:)


W szyciu i sprzątaniu oczywiście pomaga mi Pędzel.
Tylko ta młodzież nie ma dziś tyle siły, co my;)

środa, 7 sierpnia 2013

Komplet z listkiem

Dawno mnie tu nie było. Zostało zaledwie dwa dni i byłby miesiąc. Nie do wiary!
Nie byłam na urlopie. Jeszcze nie, dopiero przede mną. Wiele się działo.
Nie pokażę Wam wszystkiego, co przez ten czas zrobiłam. Dlaczego? Bo jakiś idiota włamał mi się do komputera i wyczyścił wszystko, co uzbierałam przez kilka lat. Z komputera już nic nie da się odzyskać. Robiłam kopie zapasowe i dwa pendrivy są teraz u magika, więc jeszcze tli się nadzieja, że ten wirus nie zjadł wszystkiego. 

Jeśli ten ktoś, kto stworzył tego wirusa przypadkiem tu zagląda, mam kilka słówek: 
nie jesteś nadzwyczaj uzdolniony i genialny. Jesteś głupi!

No dobra, nie oszukujmy się, raczej ten idiota nie interesuje się hand made'em, więc tego nie przeczyta, ale przynajmniej mi zrobiło się lepiej:)

Jeśli uda się odzyskać stracone zdjęcia, powrócimy do przeszłości, tymczasem moje dzisiejsze dzieło. 
Komplet z listkiem dla przyszłej Pary Młodych.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...