
Pomyślicie, że albo rozwiązałam tajemnicę czasu albo oszalałam.
To pierwsze niestety nie-podzieliłabym się tym odkryciem z Wami.
A to drugie... cóż, sami ocenicie:)
A było to tak:
Za siedmioma górami, za siedmioma morzami, cztery lata temu była piękna zima. Mróz siarczysty, że lepiej było pozostać po ciepłej stronie okna. Pewna (nie)mała dziewczynka imieniem Monika spoglądała po właściwej stronie przez okno na Syna zmierzającego z plecakiem w stronę przystanku. Syn ów rozpoczął właśnie dwutygodniowe ferie zimowe przyznawane jak co roku przez szkołę, do której uczęszczał.
(Nie)mała Moniczka trwała w owych czasach w bezrobociu i stan ten zmusił ją do myślenia, co też będzie porabiać przez zbliżające się dwa tygodnie samotności, skoro Syn jej wyjeżdżając zabrał ze sobą połowę będących na jej głowie obowiązków. A że Moniczka z tych myślących inaczej była, tych kombinujących, wpadła na pomysł napisania powieści.
Zaparzyła zieloną herbatę, wyciągnęła zeszyt i zaczęła notować. Najpierw zarys postaci, potem fabułę, aż w końcu była gotowa, by zapełniać powoli treścią jeszcze nie pożółkłe kartki.
Jednak dwa tygodnie minęły szybko, a i telefon z propozycją pracy pojawił się jakby z nieba i zeszyt powędrował do szuflady.
Cztery lata później (jeszcze bardziej nie)mała Moniczka dom swój na Boże Narodzenie odkurzała i oczom jej ukazał się ów zeszyt. Tak oto zrodziło się postanowienie noworoczne, którego postanowiła przypilnować wiedząc, że wiele noworocznych postanowień niechybnie zamienia się w mrzonki. Skończyć powieść! Kilka wieczorów siedziała z zeszytem na kolanach i kreśliła, pisała, notowała, a wczoraj zasiadła do komputera, stworzyła miejsce w wirtualnym świecie i wklepała pierwsze akapity...
To kawałek bajki o mnie. Pomyślałam, że skoro udaje mi się od czasu do czasu znaleźć czas na kilka zdań tutaj i na dwóch moich innych blogach, to jeszcze jeden nie zrobi różnicy. I spełnię nie tylko moje noworoczne postanowienie, ale marzenie z dzieciństwa.
To tyle tytułem wstępu, a teraz nieśmiało zapraszam Was do świata Kajetana.
Proszę, bądźcie wyrozumiali...
(KLIK na obrazek)

będę zaglądała, trzymam kciuki:)
OdpowiedzUsuńJestem już po odwiedzinach u Kajetana B.
OdpowiedzUsuńMuszę się przyznać, że zaskoczyłaś mnie postacią bohatera.Byłam pewna, że to będzie dorosła kobieta z dużym bagażem przeżyć, prowadząca swój sekretny pamiętnik.Ale jestem zaskoczona pozytywnie - ciekawie jest znaleźć się w świecie 10-latka i móc obserwować świat dorysłych jego oczami.
Ja w każdym razie będę wierną czytelniczką:)
PS.Czy pierwowzorem bohatera jest Twój syn?
Serdecznie pozdrawiam:)
Witaj!
OdpowiedzUsuńMiło było mi poznać Kajetana B.
Bardzo jestem ciekawa jego zapisków.
Pozdrowienia ślę.
Super! :)
OdpowiedzUsuńJuż jestem wielbicielką Kajtka;-)
OdpowiedzUsuńBędę czytać - bardzo lubię Twój styl i humor.
OdpowiedzUsuńKajetana odwiedziłam i jeszcze do niego wpadnę!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Nie oszalałaś! To fajny pomysł! A Kajetana już lubię i będę go drukować dla mojej Ani :-)
OdpowiedzUsuńTrzymam kciuki za Twoje pisanie:)
OdpowiedzUsuńsuper pomysł...będę zaglądała,pozdrawiam
OdpowiedzUsuńNo to życzę powodzenia w spełnianiu noworocznego postanowienia :)
OdpowiedzUsuńmiło bedzie poczytać co tam u Kajtka słychać :)
OdpowiedzUsuńMoniko, prosze powiedz jak Ty malujesz buzie aniołków.. Szczegóły są takie dokładne, idealne..
OdpowiedzUsuńPozazdrościć!!
Pozdrawiam
Małgosia
Małgosiu, najpierw biała kropa, jak wyschnie czarna, potem lakier i na koniec obwódki czarną farbą do porcelany.
OdpowiedzUsuńBuziaki***