czwartek, 2 października 2014

Jedziemy z kotami

Jak w temacie:)
Na początek Pędzel. Mnie tu dawno nie było, a jak mnie, to i mojego futrzanego współlokatora. Do Wigilii jeszcze kawałek (choć pewnie zleci nie wiadomo kiedy), a nie chcę, żeby mi w ten wieczór wygarnął, że przeze mnie świat wirtualny przestał go oglądać, o nim mówić i że poszedł w smutne zapomnienie:)


Reszta kotów niemarudna i niech tak zostanie!

Miłego wieczoru Wam życzę :)

piątek, 26 września 2014

Anioły na nowy początek

Codziennie (ile to już dni?!) obiecuję sobie, że skrobnę słów kilka, bo zaniedbałam to miejsce.
Nie do wiary jak bardzo!
To prawda, doszedł mi nowy poziom życia. Wcale niemała rewolucja związana z wydaniem książki. Mnóstwo spotkań, mnóstwo nowych ludzi. Tych dużych i tych małych. 
Pisząc książkę nie sądziłam, że czeka mnie taka przygoda!
Kiedy ostatnio dostałam kilka listów z zamówieniami na różności z dopiskiem: "Oczywiście jeśli nadal się Pani tym zajmuje", zdałam sobie sprawę, jak bardzo stąd zniknęłam. A ja nadal robię to, co robiłam dotychczas. Tutaj nic się nie zmieniło. Kocham to! więc jak mogłabym z tej miłości zrezygnować?:) 
Przez te miesiące milczenia wiele dni zamieniłam na spotkania i sporo wieczorów na pisanie, ale większość czasu trwam przy tym, co tutaj. Tylko czasu mniej na prowadzenie bloga. 
Wiem, wiem: blog to kilkanaście minut co kilka dni, ale one tak mkną nie tylko godzina po godzinie, ale i minuta po minucie i nie wiedzieć kiedy nadchodzi sen.

Anioły? To pierwsze oczekujące zdjęcia, które znalazłam w folderze "blog". Od nich więc zaczynam.
Anioły są dobre, więc może jest szansa, że uda mi się je uprosić o wykrojenie odrobiny czasu na częstszą tu obecność:)

sobota, 18 stycznia 2014

Niepodległa:)

Ostatni post 11-ego listopada! Właśnie zostało mi to uświadomione w miłym zatroskanym mailu (dziękuję Pani Agniesiu!). Święto Niepodległości. Przez kilka ostatnich miesięcy nie byłam niepodległa:) Najpierw przedświąteczne szaleństwo, teraz poświąteczne - jakkolwiek to brzmi. Może nazwijmy je walentynkowym, bo to, co za oknem w Święta i teraz, bardziej wiosnę w sercu przypomina. Jak ja pragnę tych małych zimnych śnieżynek osiadających na rzęsach! A każda inna.
Sporo działo się przez te milczące miesiące. Większość dobrych rzeczy, troszkę smutnych - jak to w życiu. Ale smutne dobrze się skończyły, dobre pozostały dobre, więc witam Was już prawie niepodległa z uśmiechem:)
Troszkę czasu minie zanim nadrobię zaległości. Wszystkich czekających na moje odpowiedzi na maile proszę o jeszcze chwilkę cierpliwości. To zwykłe zapracowanie i brak czasu - mam nadzieję, że nie postawiliście na mnie kreski i że mnie jeszcze przez chwilę będziecie lubić. Małą chwilę zanim z wszystkim się ogarnę.
Wpadłam tu na chwilkę, by przypomnieć, że żyję, uspokoić tych, co się martwią i przede wszystkim stęskniona okrutnie! Pojawiania się regularnie nie wpisałam na listę noworocznych postanowień, bo wiecie jak to z noworocznymi postanowieniami jest - mają krótki termin ważności. A ja naprawdę mam chęci dobre!

Troszkę zaległych króliczków wklejam. Zadumane są z natury, ale mają uśmiechnięte serduszka. I właśnie uśmiech tych króliczych serduszek Wam posyłam:)
Jak dobrze, że jesteście!!!



poniedziałek, 11 listopada 2013

Jeśli powiem, że wracam do systematycznego zamieszczania postów na blogu, skłamię. Wciąż brakuje mi czasu na wiele rzeczy, wciąż gnam z językiem na brodzie. Ale zaległości nie przepadną, bo zdjęcia się zbierają i wszystko Wam pokażę powolutku:)

W sumie taki pęd ma swoje dobre strony, bo nie ma czasu i miejsca na jesienną chandrę. A o nią nietrudno, bo słońce nas nie rozpieszcza. Szkoda, bo jest teraz tyle kolorów wartych i czekających rozświetlenia. Kocham naszą jesień! I jesienne nocne spacery. Dziś niech się pali i wali, nawet wieje czy pada, ale idę na wyprawę. Kości trzeba rozprostować, tlenu nawdychać.

Nad czym teraz pracuję? Nad kilkoma rzeczami dla Fundacji Beetle.
Dziś to, co ukończone, bo reszta w różnych fazach. Jutro te fazy muszę popędzić, bo termin goni:)

Poduchy


Kolorowe skrzynki - utworzą półeczki.


I jeszcze trochę kolorowości:) Czyli magnesy retro





Dużo słońca Wam życzę:)

niedziela, 6 października 2013

Beczący żołnierzyk:)

Powstał już jakiś czas temu i od dawna jest przytulany przez małego Tymcia.
Szyłam go z uśmiechem nie tylko dlatego, że to żołnierz, a ja do mundurowych mam słabość:) 
Ale też dlatego, że materiał, z którego uszyty jest owczy mundur to ten, który dostałam od Babci i z którego był uszyty mundur Dziadka. Leżał sobie wiele wiele lat w kredensie Babci, kilka lat temu trafił do mojej komody. Nie miałam pojęcia, na co go wykorzystać, aż do momentu, gdy dostałam to zamówienie.
Mam nadzieję, że Pan Owiec będzie go nosił z godnością!:)


 
Ostatnio szyję nałogowo woreczki wszelakie. 
W moim domu świetnie się sprawdzają i cieszę się, że w innych również. Czas grzybobrania, zapasy orzechów, suszenie jabłek na świąteczny kompot - też czujecie już powiew Świąt?


Kilka ostatnich dni swoim zasłonecznieniem i kolorami pokazuje, jaką piękną jesień funduje nam Polska. Może pod pewnymi względami w naszym kraju nie najłatwiej i nie najsłodziej się żyje, ale jego piękna i uroku nikt nam nie odbierze, prawda? Coraz częściej rezygnuję z oglądania wiadomości, bo słuchać mi się polityków nie chce. Coraz częściej włączam radio i uśmiechem do muzyki. Czasem tańczę, gdy mnie porwie. A najchętniej zakopałabym się w liściach pod jakimś przyjaznym drzewem i zaciągając się tym jesiennym powietrzem weszła w głąb siebie. Myślę, że w takie dni jak dziś to byłoby proste!

Słoneczne pozdrowienia od Pędzla:)


sobota, 21 września 2013

I chyba znów powinnam zacząć od pojawiam się i znikam. Niepokojąca staje się ta tradycja.
Zabieganie sięga powoli zenitu. Uwielbiam to, co się teraz dzieje, ale tęsknię za blogowym życiem:)
Dobrze jest. Na nudę nie narzekam. Wiele dzieje się na różnych płaszczyznach i mam wiele powodów do uśmiechu. A chyba o to w życiu chodzi, prawda?:)

Wczoraj miałam spotkanie autorskie z cudowną klasą. Piękny powrót do szkoły! O dziwo nawet wstanie z łóżka skoro świt nie było problemem, a przy moim nocnym trybie życia to istny ewenement. Ale podekscytowanie robi swoje.
Po spotkaniu robiliśmy literki. Cała akcja odbyła się w ramach projektu Laboratorium Bajki dedykowanemu Julianowi Tuwimowi.
Jako że jak zwykle w takich chwilach mój aparat tkwił przez cały czas w torebce, poniższe zdjęcia robiła Ala Bąk. Zobaczcie, jak się bawiliśmy:)


 A poniżej zaległe zdjęcia króliczo-słoniowe:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...