Skończyłam pięć kolejnych króliczków. Z moich notatek wynika, że dwa z nich przekroczyły liczbę 150 przeze mnie uszytych.
Odpowiadając na padające od czasu do czasu pytanie, czy mi się już nie znudziły, odpowiadam: w żadnym razie! Będą więc kolejne:)
A tak poza tym, to wszystko u mnie w porządku. Zdrówko jest, uśmiech też i spokój. I praca, bez której nie potrafiłabym funkcjonować. Moja Babcia mawia, że największe przekleństwo to: "Obyś nie mógł pracować". Ach, znam takich, dla których to najlepsze życzenia, ale ja poczułabym się urażona:)
Dementuję plotki, że wciąż pracuję. A wcale bo nie! Po pierwsze kocham to, co robię, więc co to za praca?:). Po drugie wieczory są tylko dla mnie. Dobry film, miła kąpiel, maseczka na twarz, słowa wpisywane w pamiętnik, list do Siostry, kot na kolanach, wyjście do kina lub by potańczyć (dyskoteka brzmi zbyt młodzieżowo, potańcówka zbyt staro, a ja kocham tango, salsę, sambę i wszystko, co gorące!). I obojętnie, jak wieczór się potoczy, zawsze kończy się książką-w ostatnich dniach Sagą Millennium.
Odpoczywam Kochani, odpoczywam:)
I wreszcie zdjęcia całej piątki w różnych konfiguracjach.



















































