Niedziela niby leniwa. Nie biegałam, nie szalałam, ale zasiadłam i udało mi się kolejną dawkę zaległości nadrobić. Jak tak dalej pójdzie, zacznę się przyzwyczajać do uczucia spadania kamienia z serca i przestanę czerpać z tego przyjemność:)
Ale już niewiele zostało.
Nóżki w górę zarzuciłam, zielona herbata obok na wiklinowym stoliczku powoli znika. Cicho gra radio. Teraz Ten Sharp You - znacie?
Ja ją uwielbiam! KLIK!
Dziś będzie troszkę folkowo, czyli ciąg dalszy notki wczorajszej i troszkę retro.
Jakoś bliskie są mi te dwa style.
Wisiorki dla LudowoMi
Retro wisiorki powędrowały do ArtStacji
Wpadłam na pewien pomysł. To nie do końca to, co zobaczycie na zdjęciach poniżej - to jedynie skrawek pomysłu. Gdy tylko poczynię pierwsze kroki, dowiecie się o tym pierwsi:) Na razie małe przymiarki. A na kim najlepiej wypróbowywać nowe pomysły? Na sobie rzecz jasna. I tak z myślą o czymś zupełnie innym powstał notatnik. A dokładniej okładka, bo zeszyt jest najnormalniejszym zeszytem pod słońcem.
Teraz czas wygrzebać kartki i karteluszki z czeluści pudełka i przenieść wszystko w jedno miejsce. Na karteczkach są rozmiary prac wszelakich, projekty, pomysły nie do końca przemyślane, ulotne myśli twórcze, czyli wszystko to, co trzeba szybko zapisać, by nie umknęło. Już nie umknie:)
Miłego wieczorku:)

















































